Sikawa Curling Classic 2019 - podsumowanie

19 marca 2019 23:39 Aleksander Grzelka

Pierwszy na hali Curling Łódź turniej w formacie triple knock-out zgromadził 24 zespoły (16 męskich i 8 żeńskich). Złote medale padły łupem Team Belarus (Pavlyuchik) oraz POS Monkey Man Łódź (A. Grzelka).

Sikawa Curling Classic zgromadził wiele interesujących drużyn. Do Polski zawitała żeńska reprezentacja Białorusi oraz Litwy. Poza nimi węgierskie SSC i Team Rudos (Białoruś). U mężczyzn z kolei najbardziej egzotycznym zespołem byli sympatyczni Japończycy – Aomori Deaf, reprezentacja Kraju Kwitnącej Wiśni niesłyszących. Poza nimi na turnieju pojawili się Hiszpanie z Iparpolo ze skipem Gontzalem Garcią na czele. Gontzal znany jest głównie z występów w parach mieszanych ze swoją siostrą Irantzu. Oprócz nich wystąpiła jedna z czołowych czeskich ekip – Tabery oraz Słoweńcy z Modeli.

Po międzynarodowym wstępie czas na polskie ekipy. W zawodach wystartowała zdecydowana większość narodowej czołówki. U kobiet obejrzeliśmy po raz pierwszy Curling Team Łódź w nowej odsłonie. Po odejściu Adeli Walczak (i wcześniej Zuzy Rybickiej) do zespołu dołączyła Julia Dyderska oraz Emilia Filutowicz. Team dowodzony przez Martę Szeligę-Frynię doszedł do finału, gdzie uległ drużynie Aliny Pavlyuchik. Brązowe medale powęrdrowały do Team Paulauskaite. Niezły start zaliczyłko krakowskie First Aid. Jednak po dwóch wygranych meczach krakowianki mierzyły się kolejno ze wszystkimi medalistkami, które okazywały się lepsze.

Klasyfikacja końcowa kobiet:

1. Team Pavlyuchik (BLR)

2. Curling Team Łódź (POL)

3. Team Paulauskaite (LTU)

4. KKC First Aid (POL)

5. MCC Cocktail (POL)

6. Rudos (BLR)

7. Petardy (POL)

8. SSC Women (HUN)

 

Sam schemat turnieju w Polsce nie należy do zupełnie nowych. Od pewnego czasu wykorzystywany jest w Toruń Curling Cup. W Łodzi w przypadku mężczyzn pierwsza runda prowadziła do wyłonienia 8 zespołów do ćwierćfinałów. W przypadku remisu, spotkanie rozstrzygało się poprzez decydujący draw shot challenge. Z zawodów odpadało się w momencie przegrania trzeciego meczu. Wyjątkiem była sytuacja, w której zespół notuje 3 porażki na początek. Dla tych nieszczęśników rozegrany został mecz o 15. miejsce. Drużyny, które zaliczyły mniej porażek rozstawione były z wyższą pozycją. I tu zdarzył się pewien dość niespodziewany fakt statystyczny… Otóż wszystkie drużyny z wyższym rozstawieniem (Q1-Q4) przegrały ze swoimi rywalami, w związku z czym w półfinałach zobaczyliśmy same zespoły z Q5-Q8.

Najwięcej dramaturgii było przy awansie Marleksu. Mecz o awans z pozycji Q5 przegrali z POS Monkey Manem po remisie i decydującym draw shocie, w związku z czym trafili do kolejki o 19:00. Tam zmierzyli się z MCC Bez Endu (Kamil Gęśla). Katowiczanie mecz wygrali, ale walka toczyła się do ostatniego kamienia. Dodatkowo wystąpili w trójkę (Zioło, Telak, Dzikowski). Ćwierćfinały odbywały się od razu w następnej turze o 21:30. W trakcie krótkiej przerwy okazało się, że Jeremi Telak z powodu kontuzji nie może kontynuować gry. Marlex na ćwierćfinał przeciwko Sopot Curling Team miał dwóch zawodników. W ostatniej chwili dobrał jednak Kamila Gęślę. Bukmacherzy w tej sytuacji nie dawali większych szans ŚKC. Jednak pojedynek znów toczył się do ostatniego zagrania. Mecz zakończył się remisem, więc o tym, kto zagra w czołowej czwórce decydował draw shot po meczu. Do starcia stanęło dwóch Bartoszów. W tej parze od Łobazy lepszy okazał się Dzikowski.

W top four zameldował się również POS Augustyniak pokonując w ćwierćfinale faworyzowane Tabery. Wcześniej zwyciężył z AZS Gliwice Ogień. Do piątego enda gliwiczanie prowadzili 3:1. Jednak potem w dwóch endach stracili dwie piątki i finalnie przegrali 3:11.

W półfinałach Augustyniak przegrał z MCC Korolko, zaś Monkey Man zmierzył się z Marlexem. Jak już się domyślacie, w przypadku katowiczan nie można było narzekać na nudę. Tym razem zadecydowało mierzenie cyrklem po ostatnim zagraniu i do finału awansowali łodzianie. Mecz o złoto skończył się wynikiem 5:1 dla notorycznie srebrnych w tym sezonie Małp (Galante Bajbory, Bełchatów Open, Polska Liga Curlingu). Brąz przypadł będącym na fali wznoszącej POS Łódź Augustyniak po zaciętym (a jakże!) meczu z Marlexem. W ostatnim zagraniu Dzikowski minimalnie chybił trudny podwójny take-out i Smokowi został wjazd po zwycięstwo.

Sam turniej wypadł bardzo pozytywnie. Niemałe nagrody finansowe napędzały rywalizację. Termin na miesiąc przed Mistrzostwami Polski sprawił, że pojawiły się najlepsze zespoły w kraju. W trakcie zawodów wyniki umieszczane były na stronie wydarzenia na Facebooku. Jednak wygodniejszym narzędziem dla kibiców i zawodników jest CurlingEvent lub SoftPeelR.